Pielęgnacja, Body positive, Kobiecość, Psychologia

Fotografia jako forma pracy z ciałem – Dominika Andrzejczak

Źródło: www.instagram.com/kobiecosci_

Psyche + soma

Jako ludzie, mamy specyficzną tendencję do tworzenia podziałów na różnych poziomach. Podziału, którego zdaje się, dokonujemy dość często, jest oddzielanie grubą kreską sfer naszego istnienia – sfery psychicznej, od sfery fizycznej. Z pewnych powodów zapominamy, że sfery te nieustannie na siebie oddziałują i są ze sobą w stałym kontakcie – innymi słowy, tworzą współpracującą jedność.

Myśli, które generujemy i w które wierzymy, wewnętrznie nas karmią. Karmią więc one także nasze ciało, które stanowi kontener dla naszych emocji i doświadczeń. Stłumione i zapomniane emocje chowają się w głębokie zakamarki ciała, od czasu do czasu dając o sobie znać. Wysyłają komunikat m.in. za pomocą bólu czy sztywności w pewnych miejscach w ciele. Objawiają się zniechęceniem, brakiem motywacji i ogólnym osłabieniem, psychicznym oraz fizycznym.

Praktyki przywracające wewnętrzną harmonię

Bardzo często, doświadczając takich stanów, zaczynamy sięgać po różne techniki, które pomogą nam zadbać o siebie i przywrócić wewnętrzną równowagę. Zaczynamy poszukiwać praktyk skierowanych na głębokie kontaktowanie się ze sobą, ze swoim ciałem. Jednymi z technik, po które sięga coraz więcej osób, są praktyka jogi, medytacji czy mindfulness. Bazując na własnych doświadczeniach oraz doświadczeniu w pracy z kobietami, dodałabym do tej listy fotografię oraz niesamowicie uzdrawiającą moc, jaką może ze sobą nieść.

Zacznijmy więc od kobiecego ciała, wokół którego dzieje się niezwykle dużo. Oczekiwania kulturowe i społeczne naciski, nieosiągalne ideały kobiecych ciał, tworzone przez media, do których niejedna z nas dąży, a których osiągnięcie jest niemożliwe. Kreowany obecnie kanon piękna, w którym wiele z nas się nie mieści. Wszystko to skupia się głównie na tym, w jaki sposób nasze ciało wygląda, w jaki sposób prezentuje się w porównaniu do ciała innej kobiety oraz tego, jak zostanie przez innych ocenione. Wymienione aspekty nierzadko przyczyniają się do powstania muru między naszym ciałem, a psychiką. Nie ma tu miejsca na takie jakości, jak miękkość, akceptacja, wdzięczność i miłość do swojego ciała oraz to, czy czujemy się w nim dobrze. Uwaga zostaje przekierowana na wygląd ciała, a nie jego możliwości. Z tych właśnie braków zrodził się projekt, którego jestem autorką.

Sesja fotograficzna – forma uzdrawiania relacji z ciałem

Projekt „Kobiecości” jest pewnego rodzaju terapią poprzez fotografię. Kierowany jest do każdej z nas, bez względu na wiek, figurę, wagę czy kolor skóry. Przedstawia piękno i unikatowość, która kryje się w różnorodności naszych ciał. Nie wyklucza i nie wartościuje żadnego z nich. Normalizuje kobiece ciała w sposób czuły i wrażliwy. Odkrywa zakrywane przez zbyt długi czas ‘niedoskonałości’. Jest o wzajemnym wsparciu i budowaniu siebie nawzajem – jest o siostrzeństwie.

Podczas pracy z kobietami, które zgłaszają się do mnie na sesje, staram się uwiecznić na fotografiach ich historię oraz relację, jaką mają ze swoim ciałem. Każda z nas ma inne doświadczenia, które uwarunkowały sposób, w jaki odnosimy się do swojego ciała oraz to, czy czujemy, że jesteśmy z nim w jakimkolwiek kontakcie. Przychodząc więc na taką sesję, fotografowane kobiety wybierają się tym samym w głęboki, osobisty proces, w którym aktywnie im asystuję.

Jak wygląda taka sesja i jakie niesie ze sobą korzyści?

Stanie po drugiej stronie obiektywu nie jest wcale łatwym zadaniem. Z początku można spotkać w sobie opór, lęk przed oceną, co jest całkowicie normalne. Przełomowym momentem podczas tych sesji jest chwila, w której kobiety obdarzają mnie zaufaniem, zaczynają odsłaniać swoją wrażliwość i skrywaną w niej moc, ściągając stopniowo warstwę po warstwie.

Taki rodzaj pracy z ciałem poprzez fotografię, jest subtelnym spotkaniem ze sobą, w którym wspólnie z fotografowanymi kobietami wchodzimy w ich wnętrze i zaczynamy obdarzać uwagą i czułością znajdujące się tam, nieukochane części. Skupiamy się na różnych obszarach ciała, co do których dana kobieta ma wątpliwości – może być to brzuch, biodra, blizny i znamiona, rozstępy i cellulit, bądź cała sylwetka. Pracujemy nad tym, czego aktualnie jej potrzeba – czyli skupiamy się na granicach, jakie ma wobec swojego ciała, potrzebach z nim związanych oraz obrazie swojego ciała, jaki posiada. Patrzymy na nie z innej perspektywy, szukając w sobie miłości i akceptacji, eksplorując i dostrzegając jego niesamowite detale.

Taki akt służy byciu bliżej siebie, poznaniu siebie na nowo, w zupełnie inny sposób. Ukazuje ciało danej kobiety takim, jakie jest. Często dostrzegam to na koniec wspólnej sesji, kiedy przyglądam się fotografowanej kobiecie, jak inaczej teraz się zachowuje, porusza, jak inną mimikę przybiera. Pojawia się więcej przestrzeni, lekkość, radość i zdziwienie, przeplatane ekscytacją.

Przypominamy sobie, jak miło jest być sobą, niepowtarzalną istotą. Dążymy do tego, by zobaczyć siebie taką, jaką naprawdę się jest – bez wyobrażeń, oczekiwań, bez wymuszania i bez masek. Pragniemy dostrzec, że pomimo możliwego bycia daleko od promowanych ideałów, wciąż jest się niepodważalnie idealną w swoim byciu.

Bądźmy swoim systemem wsparcia

W mojej pracy staram się tworzyć przestrzeń opartą na zaufaniu, bezpieczeństwie i akceptacji. Wielokrotnie podkreślam, że tak, jak możemy wyróżnić cechy charakteru, możemy także wyróżnić cechy ciała – rozstępy, pojawiający się na ciele cellulit, fałdki. To zewnętrzna presja każe nam się ich wstydzić, podczas gdy cechy te są całkowicie naturalne.

Niezmiernie chciałabym, żebyśmy przestały oceniać same siebie, swój wygląd, ale też wygląd innych kobiet. Żeby porównywanie się nie było pierwszą myślą, która do nas przychodzi, gdy widzimy ciało innej kobiety. Piękno jest wartością ogromnie subiektywną i same decydujemy o tym, czym jest dla nas piękno i co postrzegamy jako piękne. Więc całkowicie w porządku jest twierdzić o samej sobie, że jest się unikatowo piekną.

Nie dajmy wrzucić się w szablon, do którego ewidentnie nie pasujemy. Stwórzmy swój własny, spersonalizowany szablon, o elastycznych granicach, w których wygodnie można się umościć, gdyby nasze ciało przeszło przez pewne zmiany. A ciało się zmienia. Nieustannie.

Nieważne, jak wyglądasz. Ważne, jak się czujesz.

Dominika Andrzejczak – psycholożka; twórczyni autorskiego fotograficznego projektu “Kobiecości”, który stanowi połączenie jej dwóch pasji – fotografii oraz psychologii. Pracuje z kobietami nad uzdrowieniem ich relacji z ciałem, ukazując w kadrach ich cielesność w wyjątkowo wrażliwy i prawdziwy sposób. Miłośniczka różnych rodzajów pracy z ciałem – jogi, biodanzy i tańca intuicyjnego. Nieustannie poszukuje nowych dróg rozwoju oraz możliwości poszerzania projektu “Kobiecości” o inne sfery.

Więcej informacji na temat Dominiki i jej pracy znajdziesz TUTAJ.